• Published on

    Art Basel

    o budynku, bananie i śniegu
    Nastają w czerwcu takie dni, kiedy boye z Hotelu Troi Rois * mają ręce pełne roboty, a ich klientela jest majętna, często barwna i ekscentryczna. Ulice zaludniają panowie z Rolexami, samochody , z których rozróżniam jedynie Rollce Roysa,  przemykają co jakiś czas, jednym słowem- do Bazylei zjeżdżają się majętni.

    Nastaje TO wydarzenie.
    ART BASEL.

    Dni, na które czeka cały świat sztuki. Zjeżdżają tu kupcy, artyści, kolekcjonerzy, kuratorzy, muzea, miliarderzy i zwykli zjadacze chleba.

    Trudno nie odnotować przemiany miasta- w tym raczej nudnawym (wybacz Bazyleo) miejscu, robi się na kilka dni kolorowo, odważnie, absurdalnie, kiczowato, przede wszystkim zaskakująco.

    Ilość dzieł wystawianych i sprzedawanych jest oszałamiająca.  Można kupić Picassa, albo, jeśli się ma milion dolarów,  wielka dynię (Yayoi Kusama), w edycji Basel Art Miami zaś w ramach happeningu zjedzono przyklejonego taśmą do ściany banana, który został wcześniej zakupiony przez kogoś innego, niż pożeracz, za 120 000 dolarów.
    Taki to świat. Nie oceniam, czy mądry czy nie, czy zepsuty, czy zdrowy.

    Z pewnością jest to świat wielkich biznesów i pieniędzy.
    Całość odbywa się w halach wystawowych bazylejskiej Messe.

    I tu kilka słów o architekturze. Od 1998 do 2012r. rozbudowywano sukcesywnie budynki Targów (w języku niemieckim- Messe) w centrum dzielnicy Kleinbasel.
    Po pierwsze, aby dotrzymać kroku halom wystawienniczym w Azji. Powinno być więcej, wygodniej i bardziej high-tech. Po drugie dążono do tego,  aby nie przenosić wystaw na peryferia.
    Budziło to ostre dyskusje, że traci się zieleń, przestrzeń publiczną, że zwiększa się natężenie ruchu.
    Pomimo tego powstał kompleks, w skład którego, obok wysokościowca i obiektów wcześniej budowanych, wchodzi Messehalle, o której krótko napiszę.

    Kto zna Stadion Olimpijski Bird Nest w Pekinie, albo miedzianą elewację Signalbox architektów Herzoga i de Meurona, szybko skojarzy projekt z tym biurem. Zupełnie słusznie.

    Projekt powędrował do tej pracowni, w której zdecydowano odważnie:
                                                   tniemy budynkiem główną oś dzielnicy.
                                                                           Na wskroś. 

    Podniósł się lament, urbaniści, podejrzewam , mogli nie być zachwyceni. 
    Oto na końcu długiej Clarastrasse, do której wędrujesz słynnym mostem Mittlere Brücke , spodziewając się, że skoro idziesz, i idziesz na północ, to na końcu powita cię Bundesrepublik Deutschland. Na twojej drodze leży jednak cielsko pokryte łuską.
    Mnie zachęca, jest tak daleko, że idę dalej, okazuje się, że pod cielskiem mogę przejść. Albo przejechać tramwajem.
    Architekci zadaszyli plac nadbudowując go dwoma kondygnacjami. Długość to 220m (trochę więcej, niż bok rynku w Krakowie) i wysokość 32 m- tu akurat bez szaleństwa (w osi Y szaleją kilkaset metrów dalej, na budowie Roche).
    Dwie dynamicznie przekręcone względem siebie bryły spoczywają na szklanym korpusie o łagodnym, miękkim konturze.
    Tym, co łapie oko, jest elewacja parametryczna*- aluminiowe, częściowo rozciągnięte elementy tworzą powłokę dla giganta. Abstrakcyjność elewacji i jej wyobcowanie na tle tradycyjnej zabudowy dają sygnał, że za tą powłoką nie jest zwyczajnie. Można skusić się o skojarzenie ze wstęgami, którymi opakowuje się pudełko.

    Wewnętrzny otwór w budynku nad placem dodatkowo wzmacnia symbolikę.
    I nawet jeśli cały dzień krążysz po mieście z nosem w komórce albo ze wzrokiem wbitym w chodnik, tu trudno nie zadrzeć głowy w stronę nieba.

    I wystawić języka, kiedy pada śnieg.
    Projektant: Herzog & de Meuron
    Rok budowy: 2013
    Powierzchnia : 83 000m2,
    Powierzchnia wystawiennicza- ok 40 000m2
    Koszt: 430 mln Franków

    *Hotel Trois Rois - Hotel trzech Króli, to jeden z najstarszych hoteli Szwajcarii. Zatrzymywali się tu min. Napoleon Bonaparte,Jean Paul Stare, Voiltare, Królowa Elżbieta, Picasso, Rolling Stonesi.


    *Elewacja parametryczna - W uproszczeniu generowana za pomocą programów komputerowych.
    W przestrzeni parametrycznej może powstać nieskończona liczba podobnych do siebie obiektów geometrycznych w różnej relacji do siebie wygenerowanych za pomocą matematycznych funkcji i schematów. Bardzo ciekawa rzecz dla lubiących matematykę i geometrię.



  • Published on

    Szpital w drewnie


    Szanowni Państwo- przed Państwem faworyt. Doskonałość z powyginanymi patykami. Z bąblami na dachu i zwierzyną w ogrodzie. Subiektywnie dla mnie najlepsza rzecz, po nim długo, długo nic.

    To bazylejski Rehab- szpital dla osób sparaliżowanych, miejsce naprawdę przygnębiające, sytuacje i historie skrajne. Ludzie, którzy tutaj przebywają, miesiącami leżą bez ruchu w łóżkach, powrót do zdrowia jest skomplikowany i żmudny, o ile w ogóle możliwy. Świat, który mógłby być tylko  światem beznadziei i smutku, gdyby jego przestrzeń nie została wymyślona  z dużą wiedzą, wrażliwością i zrozumieniem potrzeb pacjenta.

  • Published on

    Imagine


    W dzień dziecka postanowiłam sprawdzić, gdzie w okolicy zerwano z powagą i pozwolono wyobraźni zaszaleć. Oczywiście dyskretnie, to jednak Szwajcaria.

    Poniżej kilka obiektów, których projektant musiał mieć w sobie wesołego gagatka.
    Trampolina

    Spektakularną sprawą jest sznurkowa płaszczyzna rozpięta w wąwozie pod lodowcem w Grindewaldzie
    Patyki

    Park Kannenfeld w Bazylei został założony w miejscu cmentarza, z kilkoma placami zabaw zbudowanymi większości z naturalnych materiałów.

    Zygzaki

    Dla tych, którzy lubią subtelną architekturę, wijące się zewnętrzne schody w budynku dawnej warzalni piwa Wartek mogą okazać się męczące. Projekt autorstwa Fabian Nichele und Stefana Eisele.

    Zygzak wieńczy również budynek Museum der Kulturen, autorstwa pracowni Herzog & de Meuron.

    Ponownie drewno wykorzystano do zbudowania tymczasowego wejścia na wystawę "Access for All", o architekturze infrastrukturalnej Sao Paulo, rzecz dzieje się przed budynkiem SAM, czyli Szwajcarskiego Muzeum Architektury.
    Zdarza się też zalać sporą część kolorem. O St. Gallen pisałam tu:
    red.html
    W projekcie Stadtcasino architekci się z kolei zabawili latarnią:
    Zakończę bąbelkiem.

    W budynku Roche Bau 1, którego architektura wnętrz jest zdecydowanie futurystyczna i wręcz klinicznie czysta, windy oświetlają takie szklane bańki.